Szanowni czytelnicy

Okładka Strefa Jazdy

Rzeczy dziwne i ciekawe

Porozmawiajmy o pieniądzach

 

 

     Zamiast o kwiatkach i wiośnie porozmawiajmy dzisiaj o pieniądzach, które niby nie są najważniejsze, ale bez których nie da się żyć. Tak jest, czy się to komu podoba, czy nie. Żeby sprostać oczekiwaniom drapieżnego, przepełnionego konsumpcjonizmem świata każdy musi pchać swój wózek i to bynajmniej nie za darmo, bo comiesięczna sterta rachunków do opłacenia skutecznie zniechęca do altruistycznych postaw. Trzeba mieć jednak sporo szczęścia, żeby złapać się na lżejszy wózek...

 

1.

 

     Obserwując od lat branżę szkoleniową mogę śmiało stwierdzić, że ludzie tkwiący w niej – poza nielicznymi wyjątkami – raczej nie załapali się na ten lżejszy wózek...
     Od dłuższego czasu trwa bój o stawkę minimalną za naukę jazdy. W dobie kapitalizmu wprowadzenie takich rozwiązań jest zaprzeczeniem reguły wolnego rynku – i to właśnie na każdym kroku starają się uświadomić instruktorom i właścicielom szkół jazdy przedstawiciele rządu, wspierani autorytetami różnych wybitnych ekonomistów.

     Przyznałbym im pełną rację, gdyby nie pewne okoliczności, które sami stworzyli. Otóż, branża szkoleniowa miała się nieźle dopóki rząd nie zabrał się do jej naprawiania i zafundował kilka wstrząsów naraz: pierwszy – zmianę sposobu egzaminowania, drugi – otwarcie zawodu, trzeci – stworzenie systemu dotacji dla rozpoczynających biznes itd. Gdy na to wszystko nałoży się niż demograficzny, wśród szkół nauki jazdy upowszechniło się zjawisko wegetacji. Nie dziwię się więc, że teraz prawie całe środowisko domaga się rozwiązań, które pozwoliłyby przetrwać w zawodzie. W końcu, jeśli ktoś zdecydował się zostać instruktorem nauki jazdy a nie malarzem pokojowym lub kafelkarzem – nic nie ujmując przedstawicielom tych profesji – to z jakiegoś powodu to uczynił i nie zmuszajmy go teraz, żeby na siłę się przebranżawiał. W Polsce to bardzo często używany argument przez polityków i rządzących. Mówi się ludziom – jak nie masz pracy w swoim zawodzie, to szukaj w innym. Szkoda tylko, że politycy tak rzadko do siebie stosują tę zasadę. W telewizjach codziennie widzimy chmarę takich, którzy zrobią wszystko, żeby tylko zostać w polityce, chociaż wyborcy już kilka razy pokazali im „czerwoną kartkę”. - To moje powołanie – upiera się jeden z drugim. A czy bycie instruktorem nauki jazdy nie może być powołaniem? Może. Każdy człowiek powinien przede wszystkim robić to, co potrafi i lubi. Dlatego nie dziwię się wołaniu środowiska o stawkę minimalną i popieram ten głos, gdyż nie widzę innych rozsądnych rozwiązań, jak wyprowadzić branżę z impasu.

 

2.

 

     Ważnym wydarzeniem ostatnich tygodni jest publikacja raportu NIK o jakości robót drogowych nadzorowanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Dużo na ten temat piszemy na dalszych stronach, ale w tym miejscu przyda się kilka zdań komentarza, bo sprawa na pewno jest niebłaha, chociaż szybko przykryły ją tak istotne dla Polski tematy, jak makijaż i kusa sukienka kandydatki Ogórek, czy samolot Korwina. No cóż, tu chodzi tylko o jakieś drogi i miliony złotych, które w nich zostały utopione...

     Kiedy ruszał wielki program budowy dróg krajowych w latach 2008-2012 naiwnie sądziliśmy, że tego nie da się zepsuć, chociażby dlatego, że wszystko będzie się odbywało w nieustannym świetle jupiterów i przy obecności kamer. Cieszyliśmy się wizją nowoczesnych, bezpieczniejszych dróg oraz perspektywą Euro2012 – największej imprezy sportowej w historii Polski. Przez kilka lat obowiązywało hasło: Polska w budowie.

     Trzeba przyznać, że była to budowa widoczna i odczuwalna na każdym kroku. Dzisiaj nic tylko cieszyć się z efektów – tysięcy kilometrów nowej infrastruktury drogowej. Tę radość jednak psuje i mąci podejrzenie – a po raporcie NIK już pewność – towarzyszące nam od lat, że realizacja całego tego programu idzie nie tak, jak powinna, a przede wszystkim, że o wiele za drogo. Sam na tych łamach zadawałem pytanie, jak to się dzieje, że budowa autostrady na polskiej równinie jest droższa niż drążenie tunelów w szwajcarskich Alpach? Odpowiedź otrzymywałem pośrednio z mediów, gdzie różnej maści fachowcy zasypywali nas liczbami i faktami, które miały prowadzić do jednej konkluzji: tak musi być.
     I było. Dzisiaj NIK czarno na białym pokazała, że przy tym budowaniu straciliśmy wiele milionów złotych. A stało się tak dlatego, że główny nadzorca – GDDKiA była nieprzygotowana do realizacji zadań, które przed nią postawiono – brakowało procedur, systemu monitorowania jakości robót budowlanych ani odpowiednio wyposażonych laboratoriów drogowych do przeprowadzania badań kontrolnych materiałów budowlanych wykorzystywanych w pracach drogowych. Śmiało można więc powiedzieć, że budowano w „mętnej wodzie”, a w takiej wiele zdarzyć się może... Czy kiedyś ktoś sporządzi raport o szczupakach, które najskuteczniej zapolowały?

     Interesuje mnie też sprawa odpowiedzialności za brak nadzoru za spartaczony drogi i za zmarnotrawione miliony złotych. Czy ktoś za to odpowie?

     W tej z kolei branży wiele osób ładowało do pełna, a mimo to zawsze miało lekkie wózki...

 

3.

 

     Skoro już jesteśmy przy pieniądzach, to warto odnotować podwyżkę mandatów. Przy okazji padają zapewnienia, że droższe mandaty wpłyną na kierowców – sprawią, że opanują się, zaczną przestrzegać przepisów i zrobi się bezpieczniej. Nie bardzo w to wierzę. Ile to już razy wprowadzane były różne regulacje prawne, które miały okiełznać szaleńców siedzących za kółkiem? Potem – niestety – okazywało się, iż były to tylko pobożne życzenia. Podobnie będzie zapewne i tym razem. Trudno odgadnąć, co siedzi w głowach niektórych kierowców i czy w ogóle jest sposób, żeby znalazło się tam trochę więcej wyobraźni i... przyzwoitości? W tej kwestii jestem raczej sceptykiem.

 

Edmund Wolski

W bieżącym numerze

Archiwum