Brak prawa do obrony – brak prawka!

dodano: 02.07.2015 - 15:27

„Czuję się skrzywdzona, bo ograniczono mi wolność” – mówi Tamara Konstańczak, która jako jedna z pierwszych osób w Polsce straciła prawo jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km/h na obszarze zabudowanym. Z decyzją policji się nie zgadza, bo uważa, że znak z ograniczeniem prędkości do 30 km/h w jej sytuacji był nie do zauważenia. Mimo to kobieta, która jest stomatologiem, nie miała na dobrą sprawę prawa do obrony swoich racji. O sprawie szerzej pisze gazeta-olawa.pl
 

Sama z jednej strony nie kwestionuje faktu, że jechała szybko i przyznaje, że jest jej wstyd. Twierdzi, że wcześniej na drodze, na której popełniła wykroczenie dozwolona prędkość wynosiła 50 km/h a nowego znaku nie zauważyła i przekonuje, że miała prawo go nie widzieć. „Wpadła” 18 maja, czyli pierwszego dnia obowiązywania zaostrzonych przepisów. Spieszyła się do pracy w Oławie. Na drogę z ograniczeniem prędkości (ulicę Kościuszki) wyjechała z ulicy Niecałej. Po ośmiuset metrach zatrzymała ją policja – radar wskazał 87 km/h, czyli o 57 więcej, niż prędkość dozwolona. Kobieta była przekonana, że skończy się na dosyć wysokim mandacie, bo ograniczenie to 50 km/h. Szkopuł w tym, że na czas remontu drogi postawiono znak zmniejszający dozwoloną prędkość do 30 km/h.  Kobieta dostała mandat, punkty karne i straciła dokument na trzy miesiące. Mandat przyjęła a całą sytuację zaczęła na chłodno analizować dopiero później.


Cały artykuł w kwietniowym wydaniu Strefy Jazdy