Kierowcy donoszą na samych siebie?

dodano: 29.12.2014 - 12:50

Kierowcy wzięli się za donoszenie na innych użytkowników dróg - zarówno także kierowców, ale również pieszych. Na początku grudnia na drodze krajowej nr 11 między Poznaniem a Piłą jeden z kierowców zadzwonił w nocy na policję z informacją, że poza terenem zabudowanym po drodze porusza się pieszy bez jakichkolwiek odblasków. Niestety, dosłownie chwilę później pieszy zginął potrącony przez osobowy samochód.

To jednak była słuszna postawa i nie do końca jest tożsama ze zgłaszaniem policji wykroczeń drogowych dokumentowanych po amatorsku. Łącznie w ciągu kilku miesięcy - od czasu, gdy w policji zaczęły powstawać dedykowane donosom komórki i gdy zaczęto nawoływać do tego typu obywatelskiej postawy - do mundurowych wpłynęło około 2700 donosów w formie nagrań filmowych i zdjęć dokumentujących łamanie przepisów ruchu drogowego. Najwięcej spraw dotyczyło regionu śląskiego - około 550. Kolejne miejsce "na podmium" zyskali kierowcy z pomorskiego (ponad 300), mazowieckiego (ponad 320, przy czym dotyczy to tylko miast - Warszawy i Radomia) czy kujawsko-pomorskiego (niespełna 300).

Większość przypadków dotyczy kwestii dosyć błahych - nieprawidłowe parkowanie czy tamowanie ruchu. Oczywiście nie brakuje przypadków drastycznych, które kwalifikują się do postępowań sądowych i utraty praw jazdy przez sprawców wykroczeń. Jednak - co istotne - w bardzo wielu przypadkach policja ma do czynienia z sytuacjami, gdy z nadesłanych materiałów "donosicielskich" wynika, że kierowcy wysyłający filmy czy zdjęcia sami łamali przepisy. Są już pierwsze przypadki, że także zostali ukarani. Czy słusznie? Zdania są podzielone. W naszej ocenie brakuje tutaj regulacji prawnych i nowy trend oparty jest niejako na partyzantce. A pamiętajmy, że nawet w kodeksie karnym są przepisy, które zwalniają osoby z odpowiedzialności karnej za czyn niedozwolony w przypadku, gdy same zawiadomią organy ścigania o popełnionym przestępstwie. Tak jest chociażby w przypadku przestępstw korupcyjnych.