Kto ma za to płacić?

dodano: 24.04.2014 - 01:15

Rozmowa z Januszem Jokielem, kierownikiem działu szkoleń Małopolskiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Krakowie.

 

 

Jakie ma Pan zdanie na temat projektu wprowadzającego pierwszą pomoc do egzaminu na prawo jazdy?

– W mojej opinii – podkreślam, że wyrażam w tym momencie swoją prywatną opinię – jest to pomysł nieco histeryczny, którego efektem będzie chaos. Ktoś pomyślał, że dobrze byłoby poprawić wiedzę z zakresu pierwszej pomocy, ale nie pomyślał, jak to zrobić, tylko postanowił „podrzucić” to zadanie ośrodkom egzaminowania. Mam bardzo dużo zastrzeżeń co do tego projektu, ponieważ jest to tylko rzucone hasło bez żadnego wskazania, jak ma to być realizowane w praktyce i kto ma za to zapłacić.

 

Co konkretnie można temu projektowi zarzucić?
– Pierwsze moje pytanie odnośnie tego projektu brzmi: gdzie taki egzamin miałby się odbywać? Gdy budowano obiekty WORD nikt nie myślał o tym, że kiedyś mają być przeprowadzane egzaminy z zakresu pierwszej po- mocy. Jestem pewien, że wiele ośrodków nie ma żadnego wolnego pomieszczenia, w którym można byłoby weryfikować, czy kursant umie udzielać pierwszej pomocy, czy też nie ma o tym pojęcia. A przecież nikt nie będzie tego robił w warunkach urągających ludzkiej godności – na trawie, czy na śniegu zimą. W obecnym kształcie to nie ma żadnego sensu.

 

Załóżmy, że odpowiednie miejsce znalazłoby się...
– Kolejne pytanie, na które w ogóle nie znajdziemy w projekcie odpowiedzi brzmi: kto miałby to robić? Egzaminatorzy nie posiadają w tym zakresie odpowiednich uprawnień, więc staje się oczywiste, że trzeba byłoby zatrudnić ratowników medycznych. WORD nie mogą sobie pozwolić na takie rozwiązania, które stosują niektóre OSK, zatrudniając ratowników medycznych na śmieciowych umowach ze stawką 5 zł za godzinę. Biorąc pod uwagę, że w krakowskim ośrodku przeprowadzało się około 200 egzaminów dziennie (obecnie w dobie kryzysu ok. 100-120) trzeba zauważyć, iż nie ma innej możliwości niż zatrudnienie kilku ratowników na cały etat. Trzeba byłoby kilka egzaminów prowadzić równocześnie, przygotować kil- ka pomieszczeń, a to wiążę się z ogromnymi trudnościami organizacyjnymi, a przy okazji wymaga sporych nakładów finansowych, które nie wiadomo, kto miałby ponieść.

 

Być może sprawdzian umiejętności z zakresu pierwszej pomocy nie musiałby trwać tak długo?

[…]


Cała rozmowa w Strefie Jazdy.