Nadmiar restrykcji szkodzi

dodano: 30.06.2014 - 14:13

     Poważne wypadki lub katastrofy drogowe zawsze wywołują u polityków i licznych komentatorów chęć naprawiania przepisów drogowych. Często nowe, surowsze prawo rodzi się „na kolanie”.

 

     Od początku tego roku byliśmy świadkami serii wypadków drogowych spowodowanych przez skrajnie nieodpowiedzialnych kierowców. Najpierw całym krajem wstrząsnęła informacja o tragicznym wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę w Kamieniu Pomorskim, a niedawno w wypadku pod Chełmnem zginęło siedmioro nastolatków, spośród dziewięciu jadących tym samym samochodem osobowym prowadzonym przez 16 latka, który nie posiadał żadnych uprawnień do kierowania pojazdami.

     

     To nie są oczywiście jedyne tragedie z udziałem piratów drogowych, ale ich skala przeszła wszelkie wyobrażenie. Uruchomiły one burzliwą debatę o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. Najaktywniejszymi jej uczestnikami stali się polityce, którzy naprędce stawiali diagnozy i podsuwali rozwiązania. Najpierw twierdzono, że problem pijanych kierowców uda się wyeliminować za pomocą alkomatów. Ten dość spektakularny pomysł spotkał się jednak z powszechną krytykę, a ostatecznie pogrzebały go doświadczenia Francji, gdzie obowiązek posiadania alkomatów w każdym aucie zawieszono po kilku miesiącach, gdyż nie przyniosły żadnych pozytywnych skutków. Pojawiały się także inne propozycje, między innymi pomysł konfiskaty auta w przypadku, gdy okaże się, że sprawcą wypadku ze skutkiem śmiertelnym był nietrzeźwy kierowca.

     Rząd po długich rozważaniach postanowił wprowadzić obowiązek montowania alkolocków w samochodach osób, które wcześniej straciły prawo jazdy za jazdę po pijanemu. Taka blokada ma uniemożliwić jazdę po pijanemu, jeżeli okaże się, że poziom alkoholu w wydychanym powietrzu przez kierowcę przekracza 0,1 mg alkoholu w 1 dm sześć. Jeżeli projekt ustawy wejdzie w życie – a wszystko wskazuje na to, że tak będzie – czeka nas szereg zmian, które być może pozwolą ograniczyć liczbę nietrzeźwych kierowców na drogach. Projekt przewiduje między innymi obowiązkowe odbieranie prawa jazdy za poruszanie się samochodem w stanie nietrzeźwości (prawo jazdy może zostać zabrane na okres od 3 aż do 15 lat). Planuje się wprowadzić także nawiązkę w wysokości co najmniej 5 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej. Jeżeli okaże się, że złapany na jeździe pod wpływem alkoholu jest recydywistą wtedy nawiązka będzie wynosiła minimum 10.000 zł. W dodatku w przypadku recydywy lub spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym prawo jazdy ma być odbierane dożywotnio.

 

Cały artykuł Agnieszki Kwiatkowskiej w najnowszym wydaniu Strefy Jazdy