Strefa Jazdy 1/2009

dodano: 11.04.2011 - 14:45
Strefa Jazdy 1/2009

W 80 dni na Czukotkę

Romuald Koperski, Marian Pilorz i Victor Makarovskiy przejechali w warunkach zimy syberyjskiej trasę wiodącą przez tereny północnej Syberii do Cieśniny Beringa. Przed nimi od strony lądu nie dotarł tam żaden pojazd mechaniczny… „Cudo” Koperskiego dotarło. Cudo – czyli MAN KAT1 – 30-letni samochód pozyskany z niemieckiego demobilu.


- Piszę właśnie książkę o tej ekspedycji i wracając po roku wspomnieniami do tamtych chwil dochodzę do wniosku, że to nie miało prawa się udać… Wtedy nie byłem w pełni świadomy ryzyka jakie wiąże się z taką ekspedycją. Porwałem się na nie wierząc dość naiwnie we własne szczęście – mówi Romuald Koperski, pomysłodawca, organizator i kierownik eskapady stulecia.
Wiara była może i naiwna, ale szczęście prawdziwe – bo udało się! Dwaj Polacy i Rosjanin dokonali tego, czego jeszcze nikt na świecie nie dokonał. Przejechali całą Eurazję, docierając na krańce Czukotki, do Morza Beringa, gdzie spotykają się ze sobą dwa oceany: Ocean Lodowaty z Oceanem Spokojnym.
- Były ekspedycje, które chciały dotrzeć tam, gdzie my. Niektóre docierały do 180 stopnia długości geograficznej wschodniej i tam kończyły wyprawę, inne nie docierały nawet tam. Niektóre pojazdy musiały być ewakuowane, bo nie były w stanie wrócić. My dojechaliśmy… - mówi Romuald Koperski – Nasze cudo – 30-letniego MAN KAT1 – pozyskaliśmy z niemieckiego demobilu, stał w krzakach, nie jeździł. W trzy miesiące przygotowaliśmy go do wyprawy.

 


Mamy swoją markę - Rozmowa z JACKIEM KOBYLIŃSKIM, dyrektorem Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Siedlcach.

W ubiegłym roku Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego obchodziły 10 lat działalności. Jakie zmiany zaszły przez ten czas w ośrodku w Siedlcach?


- Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego utworzono w ostatnim roku funkcjonowania 49 województw, a więc nieomal w przeddzień reformy samorządowej. Tworzyli je ówcześni wojewodowie i dając im samodzielność finansową niespecjalnie troszczyli się o ich wyposażenie na starcie. Przynajmniej nasz siedlecki WORD zaczynał niemal od zera. W wynajętym lokalu, z kadrą zatrudnioną w większości na umowę-zlecenie, ze skromnym zapleczem samochodowym. Działalność skupiała się wyłącznie na egzaminowaniu i liczeniu finansów – czy będzie z czego zapłacić wynagrodzenia i bieżące zakupy?

Co się zmieniło przez te 10 lat? Bez przesady prawie wszystko. WORD ma swoją markę, nie jest kojarzony wyłącznie z egzaminowaniem. Rocznie wydajemy ponad 400 tysięcy zł na szeroko rozumianą prewencję drogową, czyli poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego. Korzystają z tych funduszy szkoły, policjanci, nauczyciele i kierowcy.

Posiadamy własną, przyzwoitą siedzibę, nowoczesny tabor samochodowy, zatrudniamy ponad 50 osób. Zmiany zaszły też w procesie egzaminowania. Mamy monitoring zewnętrzny na placu egzaminacyjnym oraz komputerowe kojarzenie kandydatów i egzaminatorów. Mam nadzieję, że zmiany jakie zaszły w ciągu tej minionej dekady służą przede wszystkim ludziom, którzy chcą u nas zdawać, szkolić się lub skorzystać z naszych inicjatyw prewencyjnych. Dzięki stałym publikacjom edukacyjnym w lokalnych gazetach, audycjach radiowych i telewizyjnych prawie wszyscy mieszkańcy regionu wiedzą, co to jest WORD i czym się zajmuje.

Mam nadzieję, że opinia o nas nie jest najgorsza, chociaż egzaminowanie nie jest zajęciem wyzwalającym pokłady sympatii.

No właśnie. Jakie cechy powinien posiadać dobry egzaminator ?

- Dobry egzaminator, to przede wszystkim człowiek przyjazny, sprawiedliwy i cierpliwy. Te cechy to dopiero wstęp do całej litanii walorów, jakie powinien posiadać. Egzaminatorzy to przecież ludzie niedoskonali; mają swoje charaktery, wady, słabości, gorsze i lepsze dni. Jeśli muszą podjąć codziennie kilka decyzji, które ważą o losie innego człowieka, to te wszystkie ułomności muszą być zniwelowane.
Powtarzam w rozmowach i na szkoleniach, że osobę, którą egzaminujesz za tydzień będziesz pamiętał słabo, a po miesiącu pamięć o niej zniknie w setkach następnych egzaminowanych. Natomiast osoba egzaminowana zapamięta Pana Egzaminatora do końca życia. Szczególnie zapamięta sytuacje i słowa nieprzyjemne, kontrowersyjne, w jej pojęciu krzywdzące. Dlatego wielką wagę przywiązują do głębokiej analizy przebiegu egzaminu i szczegółowej motywacji oceny egzaminacyjnej.
Dobry egzaminator potrafi kandydata odstresować, aby rzetelnie sprawdzić stan jego wiedzy i umiejętności. Nie oceniam egzaminatora po osiąganych wynikach, ale przyglądamy się bacznie tym, którzy wykazują skłonność do skrajności. Jeśli zdawalność w zakresie jednej kategorii, przy tych samych kryteriach egzaminacyjnych, różni się znacząco u poszczególnych egzaminatorów, to trzeba się wspólnie zastanowić, czy wszystko jest w porządku.

Turkot kół po kamiennym bruku

Za protoplastę uregulowań dotyczących bezpieczeństwa w ruchu drogowym można uznać wydany ok. 750 roku p.n.e zakaz postoju pojazdów przy drodze defiladowej w Niniwie w Asyrii.

Pierwszy odnotowany przepis, mający na celu wprowadzenie ograniczenie ruchu i zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom, wprowadził w 45 roku p.n.e Juliusz Cezar. Zakazał on wjazdu na drogi Rzymu wszelkich pojazdów łącznie z końmi. Ograniczenie miało zastosowane tylko w ciągu dnia, co przyczyniło się do pojawienia się nocnego hałasu wywołanego przez toczenie się kutych żelazem kół powozów, turkoczących po kamiennym bruku. Jeszcze sto lat później poeta Juwenalis skarżył się, że przez ten harmider Rzymianie wciąż cierpią na bezsenność.

Człowiek z czerwoną flagą

Odnotujmy też kilka godnych uwagi dalszych wydarzeń, które podejmowały próby poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego.

W 1865 pojawiła się Ustawa o czerwonej fladze (Red Flag Act) – była to potoczna nazwa zarządzenia Locomotives on Highways Act z 1865 roku, które wprowadziło w Wielkiej Brytanii zakaz poruszania się omnibusów parowych bez osoby biegnącej 60 jardów (ok. 55 metrów) przed pojazdem i ostrzegającej innych użytkowników dróg. Człowiek biegnący przed omnibusem musiał trzymać w ręku czerwoną chorągiewkę, lub - w nocy - latarnię. Ustawa ograniczyła dopuszczalną prędkość do 2 mil na godzinę (ok. 3 km/h) w mieście i 4 mil na godz. (ok. 6 km/h) poza nim. Ograniczenie to bardzo spowolniało omnibusy, które od strony technicznej były w stanie osiągać prędkość 25 km/h.


Dzień dobry, kontrola drogowa!

Policja ruchu drogowego to wyspecjalizowany pion realizujący m. in. zadania w zakresie kontroli uczestników ruchu drogowego. Warto więc, kierowco, abyś zapamiętał, jakimi uprawnieniami dysponuje zatrzymujący cię funkcjonariusz.

Polecenia i sygnały w stosunku do uczestnika ruchu drogowego mogą być wydawane przez policjanta pieszego, znajdującego się w pojeździe lub na pojeździe, jadącego wierzchem lub rowerem, bądź przebywającego na pokładzie statku powietrznego.

Policjant umundurowany w warunkach dostatecznej widoczności podaje sygnały do zatrzymywania pojazdów tarczą lub ręką, a w warunkach niedostatecznej widoczności – latarką ze światłem czerwonym albo tarczą do zatrzymywania pojazdów ze światłem odblaskowym lub światłem czerwonym. Policjant nieumundurowany uprawniony jest jedynie do zatrzymania kierującego pojazdem wyłącznie na obszarze zabudowanym bez ograniczeń czasowych (dzień, noc).

Jak Polak jeździ - każdy widzi…

Aż 8 na 10 polskich kierowców uważa, że jeździ dobrze lub bardzo dobrze. Znacznie gorzej oceniają innych użytkowników drogi…

Na podstawie badania przeprowadzonego na zlecenie PZU stworzono „portret polskiego kierowcy 2008”. Obraz ten – przynajmniej w kilku kategoriach – mocno zaskakuje… Np. fakt, że aż 14 proc. ankietowanych przyznało, że zdarza im się prowadzić pojazd po spożyciu alkoholu. Odsetek takich osób jest wyższy u mężczyzn (18%), a wśród nich w szczególności u panów w wieku 40-59 lat (20%).
Sami sobie kierowcy wystawiają ocenę bardzo dobrą w prowadzeniu pojazdu (80 proc.), gorzej oceniają innych użytkowników drogi. Ocenę raczej dobrą i bardzo dobrą otrzymało tylko nieco ponad 40 proc. z nich. Pozostali kierowcy w naszej ocenie często jeżdżą brawurowo i za szybko, wymuszają pierwszeństwo oraz wyprzedzają na trzeciego. Te zachowania zostały jednocześnie uznane za najbardziej denerwujące u współużytkowników drogi.