Szkoleniowy krok wstecz

dodano: 30.06.2014 - 14:26

Już niedługo z programu szkolenia kandydatów na prawo jazdy znikną obowiązkowe szkolenia z teorii. Sprawa ta wzbudza ogromne emocje w samym środowisku szkoleniowym. Wiele jest głosów, że to zahamuje proces uzdrawiania branży.


Planowane zmiany to nic innego, jak powrót do OSK prowadzonych na kolanie, z biurem w pojeździe szkoleniowym – grzmią przedstawiciele branży. Oficjalnie, bo nie brakuje głosów mniej lub bardziej głośnych, że zniesienie obowiązku prowadzenia wykładów to z punktu widzenia niektórych przedsiębiorców prezent. To powrót do sytuacji sprzed lat, gdy branżę trawiła (po części) zwyczajna partyzantka. Niektórym była ona na rękę.

 

W ostatnich latach rynek szkół jazdy został mocno przetrzebiony. Z jednej strony przez kryzys oraz niż demograficzny, z drugiej wiele firm upadło bądź dobrowolnie wycofało się z rynku, ponieważ nie potrafiły sprostać nowym wymaganiom jakościowym i formalnym. Przez szereg lat wśród tysięcy OSK w Polsce nie brakowało takich, do których pasował przydomek „firma krzak”. Jeden pojazd (choć nie brakowało tak prowadzonych ośrodków z flotą kilkunastu aut), biuro pod adresem zamieszkania, sala wykładowa tylko na papierze, plac nierzadko także (w dokumentach inny, w rzeczywistości taki podnajmowany „na boku” od zaprzyjaźnionego innego ośrodka). Totalny bałagan w dokumentacji – karty zajęć wypełniane na koniec kursu albo w ogóle, wystawianie zaświadczeń o ukończeniu szkolenia nierzadko w połowie jego trwania, żadnych wykładów, kilka książek ewidencji osób szkolonych. Kursanci na rozpoczęcie kursu dostawali płytkę oraz podręcznik i mieli sami nauczyć się teorii.

 

Od dwóch lat coś się jednak zaczęło zmieniać na plus i branża szkoleniowa zaczęła coraz lepiej funkcjonować. Najpierw za OSK wzięły się urzędy skarbowe, które wykazały, że gros firm po prostu nie płaciła podatków, nie ewidencjonowała przychodów zgodnych ze stanem faktycznym, zawyżała koszty. Wzmożono kontrole instytucji nadzorujących OSK – urzędnicy wydziałów komunikacji zaczęli być nieugięci, wydali w całym kraju wiele decyzji nakazujących „zwinięcie interesu”. W końcu zaczęły obowiązywać nowe zasady egzaminowania – pozytywne zaliczenie testów wymaga wiedzy i myślenia – i kursanci sami zaczęli coraz częściej wybierać solidne ośrodki szkolenia, a szkoleniowcy przestali traktować po macoszemu szkolenie teoretyczne, widząc, że droga na skróty prowadzi donikąd. I wreszcie nowe przepisy nałożyły na OSK obowiązek zgłaszania przed rozpoczęciem kursu listy uczestników, daty rozpoczęcia i harmonogramu zajęć oraz terminu egzaminu wewnętrznego. Wszystko to sprawiło, że prowadzący małe lub niesolidne firmy (zaznaczamy, iż nie brakuje małych podmiotów, które są szkołami na najwyższym poziomie) nierzadko nie chcąc z własnej woli poprawiać jakości obsługi kursantów, rezygnowali z prowadzenia ośrodków. Niektórzy mimo wszystko próbowali utrzymać się na rynku, jednak dosięgło ich bankructwo.