Zero tolerancji

dodano: 30.06.2014 - 14:23

Hasło „zero tolerancji” dla piratów drogowych jak mantra było od lat powtarzane, ale niewiele z tego wynikało. Ostatnie wydarzenia pozwalają mieć nadzieję, że w tej kwestii nastąpił przełom.

 

Policja wskutek jednoznacznych i oficjalnych wytycznych Ministra Spraw Wewnętrznych i Komendy Głównej Policji w ostatnich miesiącach wzięła się za masowe odbieranie uprawnień piratom drogowym. Tylko w maju funkcjonariusze za rażące naruszenie przepisów zatrzymali „od ręki” niemalże tyle praw jazdy, ile w ostatnich dwóch latach. A to dopiero początek – zapowiada minister Bartłomiej Sienkiewicz, któremu wtóruje komendant główny policji, Marek Działoszyński.

 

Od stycznia do marca bieżącego roku w czasie kontroli drogowych zatrzymano prawo jazdy 144 osobom (niespełna 50 miesięcznie). W kwietniu zrobiono to już 541 razy, a w maju aż 1244 razy! Dla porównania w całym 2013 r. było takich przypadków blisko 770, a w 2012 r. – 730. Wielu kierowców jest przekonanych, że zatrzymanie prawa jazdy jest możliwe tylko w przypadku jazdy po pijanemu. Nic bardziej mylnego! Zastosowana przez policję taktyka ma na celu zmianę tego przekonania oraz uświadomienie zmotoryzowanym użytkownikom dróg, że skończyła się tolerancja dla mających gdzieś kodeks drogowy.

 

Zasada „zero tolerancji” obowiązuje od lutego. Lawinowy przyrost stosowania najostrzejszej formy ukarania kierowcy nastąpił w kwietniu i maju. Do komend w całym kraju trafiło pismo komendanta głównego, w którym ten wytknął swoim funkcjonariuszom, że zbyt pobłażliwie traktują piratów drogowych i przypomniał, że w ich ręku jest narzędzie pozwalające od razu zatrzymać uprawnienia do kierowania pojazdami i skierować wniosek o ich odebranie do sądu. I nie jest do tego potrzebne przekroczenie przez kierowcę dopuszczalnej liczby punktów – w takich przypadkach wystarczy ocena policjanta, którą później zweryfikuje sąd.

 

Zgodnie z obowiązującymi przepisami policjant może zatrzymać prawo jazdy za pokwitowaniem w razie uzasadnionego podejrzenia, że kierowca popełnił przestępstwo lub wykroczenie, za które może być orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów. Pokwitowanie takie uprawnia do kierowania pojazdem w ciągu 7 dni, a sąd ma 14 dni na wydanie postanowienia, które podtrzymuje niejako decyzję policji lub nakazuje dokument zwrócić. Władza wcale się nie kryje z tym, że chodzi także o „napsucie krwi” drogowym „świrom”, bo jest świadoma tego, że w większości przypadków uprawnienia dosyć szybko powrócą do ich portfeli.

 

Cały materiał Łukasza Szudrowicza przeczytacie w najnowszym wydaniu Strefy Jazdy